9 lipca 2020

Kwaśne dzikie piwo z liści i kwiatów berberysu

Berberys

Wszędzie gdzie się nie spojrzy, coś kwitnie, rośnie i żyje. Wszędzie zielono i kolorowo. Można przebierać we wspaniałych roślinach naokoło nas. Jedną z nich jest berberys – popularny krzew, który rośnie w wielu miejscach. Teraz jest idealna chwila, by zrobić kwas z liści i kwiatów. W momencie, w którym przekwitnie, można wykorzystywać same liście, wtedy będzie nieco bardziej płaski w smaku, ale dalej będzie stanowił jeden z moich ulubionych napojów na gorące, letnie dni – między innymi ze względu na tę lekkość.
Oczywiście, można wykorzystać inne kwiaty dla dodania dodatkowych aromatów, ale ja niezwykle lubię w kreowaniu fermentów, różne nuty smakowe, które wszystkie pochodzą z jednej rośliny lub z różnych technik jej obróbki.

Taki trunek jest świetną alternatywą dla komercyjnych napojów niskoalkoholowych – pozbawionych smaku mieszanin, które produkowane są masowo z koncentratu przez bezimiennych ludzi w wielkich budynkach. Twórz własne połączenia smakowe, tak żeby Tobie pasowały oraz kreuj własne aromaty. To daje radość i niezależność!

Co będzie potrzebne:

  • 100 g kwiatów berberysu
  • 50 g liści berberysu
  • 4 l wody
  • 200 g glukozy krystalicznej (źródło cukru można samemu wybrać – biały cukier będzie dobry, brązowy da więcej korzennych nut, a miód doda najwięcej smaków – baw się i eksperymentuj)
  • naczynie fermentacyjne
  • butelki

Wykonanie:

  1. Rozpuść źródło cukru w wodzie – jeżeli nie jest to glukoza, to będziesz musiał/ła trochę podgrzać wodę, by sobie ułatwić zadanie.
  2. Umieść kwiaty i liście w naczyniu fermentacyjnym. Zamknij je i często potrząsaj.
  3. Bąbelki oznaczają, że dzikie drożdże z kwiatów zaczęły pracę – po około trzech dniach ciecz zacznie też zmieniać kolor.
  4. Jeśli używasz naczynia bez rurki fermentacyjnej, to pamiętaj, by je raz na jakiś czas odgazować (odkręcić zakrętkę, by zmniejszyć ciśnienie).
  5. Kiedy fermentacja spowolni i części stałe zaczną opadać na dno – możesz oddzielić ciecz od resztek. Zlewamy ostrożnie, by zlać jak najmniej osadu z dna.
  6. Próbujemy. To jest właśnie chwila, żeby napój ewentualnie dosłodzić. Na pewno będzie też potrzebna odrobina cukru (łyżeczka na butelkę czyli 4 g lub 5 g) na nagazowanie. Jest to cukier, który drożdże zjedzą. Źródło cukru najłatwiej dodać do całości i wymieszać. Ewentualnie odlać trochę, rozpuścić w tym cukier i wlać z powrotem. Po tym zabiegu ponownie wymieszać potrząsając naczyniem, by równomiernie rozprowadzić cukier. Butelki mogą być dowolne – zakręcane, z zamknięciem pałąkowym, czy na kapsel.
  7. Proces monitorowania poziomu nagazowania wygląda następująco: wlewamy 150 ml do butelki plastikowej 0,5 l. Zgniatamy tak, aby nie było tam powietrza i zamykamy. W momencie w którym butelka powróci do pierwotnych rozmiarów – napój jest nagazowany. Butelki schładzamy. Następnie można pić, radować się i bawić.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *