6 listopada 2020

Piwo z piołunu

Piwo z piołunu

Jednym z dzikich piw, które niezwykle lubię warzyć, jest piwo z piołunu. W lecie robię je nieco lżejsze, by doskonale gasiło pragnienie, a na zimę wolę dodać melasy i brązowego cukru, by miało ciemniejsze korzenne nuty. Podaję przepis na wersję zimową. Dla tych, którzy obawiają się tujonu (szkodliwy składnik piołunu) – nie martwcie się. Substancja ta nie rozpuszcza się w wodzie, więc nie ma jej w finalnym produkcie.

Artemisia absinthium (bylica piołun) jest popularną rośliną na naszych terenach i nietrudno ją znaleźć. Charakterystyczny kolor, liście i zapach. To wszystko sprawia, że trudno ją pomylić z czym innym. Piołun był od wieków używany na wiele sposobów. Stanowił element rytuałów, był środkiem medycznym, jest też głównym składnikiem absyntu. Ja przedstawiam przepis na piwo z piołunu, który oparłem na recepturze z „Sacred and Herbal Healing Beers: The Secrets of Ancient Fermentation” Stephena Harroda Buhnera. Gotowe piwo zawiera między 4 a 6% alkoholu. Pierwszym krokiem jest zrobienie startera z dzikich drożdży. Jeśli nie wiesz jak takowy zrobić, to tu się dowiesz. Gdy już mamy taki starter – możemy przystąpić do roboty.

Co będzie potrzebne:

– gąsior o pojemności 5 l
– 4,5 l wody
– piołun 4,14 g
– sól 0,4 g
– 200 g miodu – prawdziwego, z dowolnego źródła – możemy wybrać jakiś o łagodniejszym smaku, albo intensywniejszy, na przykład gryczany
– 150 g melasy
– 150 g brązowego cukru

Wykonanie:

1. Wodę zagotowujemy.
2. Wrzucamy do niej piołun i gotujemy przez pół godziny – następnie uzupełniamy ubytek wody.
3. Do gąsiora dodajemy nasze źródła cukru i sól.
4. Po wystudzeniu do około 40 stopni przelewamy do balona.
5. Wstrząsamy, by się rozpuścił cukier i miód.
6. Dodajemy starter i zabezpieczamy korkiem z rurką fermentacyjną.
7. Dzika fermentacja jest nieprzewidywalna, w zależności więc od różnych zmiennych czynników może zająć od miesiąca do nawet trzech.
8. W trakcie jej trwania, gdy widzimy, że na dnie jest dużo martwych drożdży, zlewamy płyn znad osadu (jak to zrobić dowiesz się tu).
9. Gdy fermentacja dobiegnie końca (badamy nastaw urządzeniem do badania poziomu cukru. Jeśli nam takowego brak, zawsze możemy kierować się intuicją czy smakiem. Tego nie polecam – prosty ballingomierz to niewielka inwestycja.) zlewamy płyn znad osadu i dosładzamy piwo na refermentację. Do tego celu polecam użyć glukozy krystalicznej, jest łatwo przetwarzana przez drożdże i łatwo ją rozpuścić – ja dodaję ją do balona, zamykam go szczelnie i wstrząsam, by się rozpuściła – odpowiednia ilość to 6 g na 0,5 litra
11. Żeby monitorować stan nagazowania, wlej 150 ml piwa do plastikowej butelki i zgnieć ją, by nie było w niej powietrza – gdy się rozedmie, można schłodzić i pić, aczkolwiek polecam leżakowanie przez co najmniej miesiąc.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *