3 sierpnia 2020

Sfermentowane masło

Własne, sfermentowane masło, to czysta radość i szczęście. Poprzez powrót do tradycyjnych technik produkcji żywności, uzyskujemy większą świadomość dotycząca konsumpcji i jakości produktów, które nas otaczają. Kiedyś większość wyrobów przetworzonych, kupowałem w sklepie. Dziś ograniczyłem to do minimum i przeważającą część robię sam. Smak jest kompletnie inny. Intensywniejszy, prawdziwszy oraz każda konsumpcja jest czystą przyjemnością. Nie mówiąc o tym, że decydując się na domowe przetwórstwo mamy 100% pewność co do tego, co jest w produkcie, który sami zrobimy. Istnieje również jeszcze radość, wynikająca z uzyskiwania większej niezależności spożywczej. Sfermentowane masło można zrobić na kilka sposobów. Ja podzielę się tym najprostszym. Podstawą dobrego masła jest śmietana. Kupujemy tą o najwyższej jakości i największej zawartości tłuszczu – co najmniej 30%. Ilość tłuszczu przekłada się na ilość produktu, który uda się uzyskać. Większa zawartość tłuszczu to większa ilość masła. Używamy śmietany pasteryzowanej. Jeżeli taka nie jest, to trzeba ją zagotować na około minutę i szybko wystudzić. Ma to na celu zabicie drobnoustrojów, które są tam obecne. Zazwyczaj przy dodawaniu startera warto być pewnym, że w produkcie, który będziemy fermentować nie ma innych drobnoustrojów, które mogłyby nam zaburzyć plany.
Śmietanę przelewamy do słoika i wrzucamy kawałek sera (mowa o prawdziwym serze, przyzwoitej jakości, który będzie siedliskiem dobrych bakterii). W moim przypadku, użyłem polskiego sera pleśniowego. Po około 40 godzinach śmietana zmieniła swoją strukturę i smak – na lekko kwaskowaty i wytrawny. Wyciągnąłem z niej ser (nie jest już taki dobry jak wcześniej – można go użyć do sosu, czy grzanek), a śmietanę schłodziłem. Teraz przystępujemy do robienia masła. Ja posłużyłem się blenderem z ubijaczką. Śmietanę wlałem do wysokiego naczynia i zacząłem ubijać. Będzie gęstnieć i gęstnieć. W końcu dojdzie do etapu o który nam chodzi, czyli oddzielenia się tłuszczu. Śmietana zamieni się w dwa produkty. Maślankę i kawałki masła. Na sitku odlewamy maślankę do szklanki. Można ją wykorzystać na wiele sposobów – w moim przypadku zazwyczaj zostaje natychmiastowo wypita.
Masło płuczemy pod delikatnym strumieniem zimnej wody. Następnie wrzucamy do miski z lodem i rękoma wyciskamy resztki maślanki. Zmieniamy wodę, w której to robimy do momentu, aż będzie przejrzysta. Kształtujemy w wybrany sposób. Ze smakiem można eksperymentować, dodając różnych serów do fermentacji, wydłużając lub skracając jej czas, albo dodając w ostatniej fazie do masła sól, czy przyprawy.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *