3 sierpnia 2020

Tempehowe kule szczęścia

Tempeh jest radością. Szczęściem do zjedzenia. Podczas gdy, tylko skończę spożywać jedną partię, to marzę o kolejnej. Można go jeść na wiele sposobów. Dziś podzielę się prostym przepisem na pieczone tempehowe kule. Receptura jest raczej zbiorem wskazówek i porad, która również bierze pod uwagę, osobiste, smakowe gusta każdego. Jak wiadomo gotowanie to nie słowa, a w trakcie przekładania treści pisanej na czynności manualne, sporo może się wydarzyć.

Co będzie potrzebne:
– duża cebula
– kilka ząbków czosnku
– 75 g imbiru
– 50 g kruszonych ziaren kakaowca
– ok. 500 g tempehu (w moim przypadku własny sojowy)
– amazake (lub dowolne inne źródło cukru – miód, syrop klonowy, czy nawet zwykły cukier)
– garum, albo sos sojowy
– płatki drożdżowe
– kumin
– kolendra – ziarno
– olej do smażenia
– mąka żytnia
– ocet (w moim przypadku aroniowy, ale dowolny owocowy będzie dobry)

Wykonanie:
1. Siekamy w kostkę cebulę, czosnek, a imbir ścieramy na tarce.
2. Rozgrzewamy olej na patelni, po czym wrzucamy na nią łyżkę kuminu i kolendry (te przyprawy są opcjonalne – zawsze możemy wybrać inne), potem dodajemy warzywa. Następnie wszystko podsmażamy – bardziej lub mniej, zależy od tego co sami lubimy – w mniejszej temperaturze robiąc to wolniej wyciągniemy więcej słodyczy, zaś w wyższej pojawi się więcej ciemniejszych „smażeniowych” aromatów.
3. W momencie w którym, jesteśmy zadowoleni ze stopnia przysmażenia, przekładamy masę do miski.
4. Do rondla wlewamy ocet i deglasujemy, czyli wyciągamy resztki tego, co nam zostało na dnie garnka i dolewamy do miski.
5. Używając blendera kielichowego lub ręcznego, rozdrabniamy masę razem z tempehem – nie blendujemy na gładko, a tak żeby w masie zostały kawałki poszczególnych elementów.
6. Dorzucamy ziarna kakaowca, około dwie duże łyżki płatków drożdżowych, garum (albo sos sojowy) oraz amazake do smaku.
7. Dodajemy kilka łyżek mąki żytniej, aby umocnić strukturę naszych kul – u mnie były to cztery, aczkolwiek może być ich trochę mniej lub więcej; w każdym razie nasza masa powinna być elastyczna i lekko lepka, by po pieczeniu zachowała wilgotność.
8. Formujemy kulki o średnicy ok. 4 cm, układamy na papierze do pieczenia na blasze.
9. Przy pomocy pędzelka smarujemy je olejem i pieczemy przez ok. 25 minut w 180 stopniach z termoobiegiem – zależnie od tego jak grzeje nasz piekarnik może być
+/- 5 minut.

I co dalej z nimi począć? Jeść jak mamy ochotę. Część z nich jadłem na kanapkach, rozgniatając widelcem z ulubionym sosem, albo jako szybka przegryzka, gdy doskwiera brak czasu, by zrobić coś konkretnego. W razie jakiegokolwiek problemu z tempehowymi kulami, albo braku pomysłu z czym je zjeść… pisz śmiało, a pomogę!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *